2026-03-19

Universitatea Cluj, czyli nieoczywisty „czarny koń”.

Gdy już się wydawało, że sprawa mistrzowskiego tytułu w Rumunii rozstrzygnie się pomiędzy tamtejszymi potentatami – Rapidem, Dinamem, CFR Cluj lub Craiovą, to do gry wkroczył nowy gracz, który już w poprzednim sezonie zgłaszał swoje aspiracje, Universitatea Cluj. Popularni „Akademicy” zameldowali się właśnie na pozycji wicelidera w lidze i w półfinale krajowego pucharu, a ich ofensywny tercet to broń masowego rażenia.

Trener doświadczony, ale i głodny sukcesu.

Cristiano Bergodiego w Rumunii zna prawie każdy kibic. Włoski trener prowadził kilka klubów, cieszy się pewną renomą, ale z drugiej strony, czegoś mu zabrakło, by w Steaule Bukareszt przed laty czy niedawno w Rapidzie Bukareszt osiągnąć duży sukces. Wydaje się, że w w Universitatei znalazł swoje miejsce po przejęciu zespołu od Ioana Ovidiu Sabau po słabym początku sezonu w wykonaniu „Akademików”.

Drużyna pod wodzą 61-latka zwyciężyła w 5 meczach z rzędu, wygrała prestiżowe derby w CFR, jest w tabeli druga i nie ma najwidoczniej zamiaru się zatrzymać. Prezydent klubu Radu Constantea w programie telewizyjnym „Digi Sport Special” przyznał, że docenia warsztat Bergodiego i liczy na kontynuowanie współpracy z nim. Chciałby przy tym osiągnąć sukces w Europie, ponieważ w obecnym sezonie Universitatea wyłożyła się na pierwszym przeciwniku w pucharach.

– Bergodi bardzo dobrze ustabilizował drużynę – stwierdził sternik klubu. – Straciliśmy niewiele bramek. Grupa jest zjednoczona, atmosfera dobra. Drużyna prezentuje się bardzo dobrze w obronie, wygląda na zwartą. Chcemy się ustabilizować i utrzymać w pierwszej szóstce rumuńskich drużyn. Po tegorocznych doświadczeniach, kiedy nie udało nam się awansować do kolejnej rundy (Ligi Konferencji – red.), myślę, że to jest cel – zajść jak najdalej w tych rozgrywkach. Cristiano Bergodi ma kontrakt do lata 2027 roku. Czuje się bardzo dobrze, a my jesteśmy zadowoleni – podkreślił Constantea.

Skuteczny snajper z odzysku.

Jovo Lukić w 31 meczach w barwach klubu z Kluż strzelił 18 bramek, dołożył 3 asysty. 27-letni napastnik nie przebił się w Craiovie, ale w Universitatei postawili na niego, bo mieli nadzieję, że odzyska skuteczność prezentowaną na boiskach w Bośni. W ojczyźnie Lukić 70-krotnie trafiał do siatki. Jak pokazała przyszłość, w Universitatei mieli dobrego nosa. Bośniak zmierza po tytuł króla strzelców.

– Sprawdzaliśmy, miał dobre statystyki zanim trafił do Craiovy – przypomniał Constantea na antenie „Digi Sport”. – O profilu Blanuty (Vladislava Blanuty, byłego napastnika Universitatei, obecnie w Dynamie Kijów – red.), kogoś takiego szukaliśmy. Znał rozgrywki w Rumunii, miał dobre statystyki w Bośni – przedstawił swoją receptę na sukces.

Przebojowe skrzydła, młodość, mocne zaplecze.

Lukić w ataku to jedno, ale prawdziwe spustoszenie sieją skrzydłowi – Issouf Macalou i Oucasse Mendy. Pierwszy z wymienionych, 27-latek, były zawodnik FC Sochaux, ma na koncie aż 11 asyst i do tego 6 goli. Z kolei drugi z nich przybył do Universitatei zimą i co prawda rozegrał tylko 7 spotkań do tej pory, ale zdążył strzelić 3 bramki w tym czasie i dorzucić 3 otwierające podania. Mendy, 24-latek, praktycznie w każdym meczu daje jakiś konkret.

– Macalou jest skupiony, z dobrym przyśpieszeniem – charakteryzuje w rozmowie z nami pomocnika dziennikarz „Gazety Sporturilor” George Nistor. – Poprawił bardzo swoją grę, a także „timing” w porównaniu do tego, co pokazywał w zeszłym sezonie pod wodzą Sabau. A Mendy? Tak samo dobry, tylko że na drugiej stronie – potwierdził.

Za wspomnianym tercetem operuje 26-letni Mouhamadou Drammeh z Gambii (5 goli i 2 asysty), a także jeden z niewielu weteranów w zespole Dan Nistor. Ten doświadczony zawodnik broni się jednak statystykami – 6 bramek i 7 decydujących podań.

Defensywę trzymają w ryzach solidny litewski golkiper Edvinas Gertmonas czy urodzony w Mediolanie 22-letni obrońca Andrei Coubis, a liczba straconych bramek dobrze świadczy o ich fachu. Niemniej wydaje się, że siłą Universitatei jest przede wszystkim skuteczna i konkretna gra w ofensywie. Za każdym zawodnikiem przemawiają liczby, jednak konkurencja do tytułu jest naprawdę spora, więc kibiców „Akademików” czeka ciekawy finisz ligi.