source: BBC
Sytuacja Thomasa Franka w Tottenhamie jest coraz trudniejsza. Brytyjskie media powoli zaczynają wymieniać nowych potencjalnych kandydatów na stanowisko menadżera Spurs. Przy obecnej rotacji trenerów w futbolu, nie byłoby zaskoczeniem zwolnienie Thomasa Franka już na dniach.
„Afera kubkowa”.
W sobotę drużyna z północnego Londynu odpadła z Pucharu Anglii przegrywając 2:1 z Aston Villą. Natomiast to nie ten mecz jest gwoździem do trumny dla Thomasa Franka. Wszystko co złe wydarzyło się w meczu z Bournemouth. Już przed rozpoczęciem meczu pojawiła się wielka burza w mediach, gdyż szkoleniowiec Spurs zdecydował się na użycie kubka Arsenalu przed meczem, co błyskawicznie wyłapali reporterzy. Nie od dziś wiadomo, że Arsenal to derbowy rywal Tottenhamu. „Afera kubkowa” wywołała ogromne poruszenie wśród fanów „Kogutów”.
Tottenham jest podzielony.
Oprócz scen poza boiskowych, najważniejsze było to co się wydarzyło na boisku, a tam Tottenham w ostatnich minutach oddał wygraną dla „Wisienek”. Mimo że Spurs prowadzili to i tak przegrali to spotkanie, a wynik przesądził Antoine Semenyo w 95. minucie, w swoim ostatnim meczu przed transferem do Manchesteru City. Wynik ten przerwał 11-meczową serię bez zwycięstwa Bournemouth i był kolejną przegraną Spurs na własnym stadionie. Nota bene Tottenham jest aktualnie czwartą najgorszą drużyną w meczach na własnym stadionie w całej lidze angielskiej. Na własnym terenie udało im się zdobyć jedynie 9 punktów.
Po meczu kapitan drużyny- Cristian Romero zdecydował się opublikować post na Instagramie w którym skrytykował zarząd i przeprosił fanów za sytuację w której aktualnie się znajdują. Richarlison oraz Pedro Porro wyrazili aprobatę pod postem kolegi. Udowadnia to, że sytuacja w klubie nie należy do najlepszych, a wyniki były potrzebne „na wczoraj”. Może to się przełożyć na przyśpieszony proces wymiany szkoleniowca.
Czy to już czas na zmiany?
Kiedy sam szkoleniowiec przyznaje na konferencji prasowej, że nie czerpie przyjemności z prowadzenia drużyny to już daje to sygnał do zmian. Thomas Frank nie jest niezastąpiony i sam dobrze o tym wie. Jak można zauważyć sam trener nie jest największym zwolennikiem pracy w Tottenhamie. Natomiast kibice i zarząd oczekują wyników, których niestety dalej nie widać. Każdy jest już zmęczony tą współpracą.
Czy to już czas na pożegnanie się z Thomasem? Czas na zmiany jest zawsze dobry, lecz zależy od tego jak bardzo jako klub Tottenham chce się skupić na wygrywaniu, a jak bardzo na finansach.
Z świeżo zwolnionych trenerów, którzy mogliby poprowadzić Spurs dostępni są: Xabi Alonso, Ruben Amorim oraz Enzo Maresca. Oprócz tego na liście bezrobotnych możemy znaleźć takie osoby jak: Xavi, Thiago Motta, Igor Tudor, Marco Rose czy Ange Postecoglou. Włodarze Tottenhamu mają więc z kogo wybierać. A sam Thomas Frank również nie będzie narzekać na ilość ofert pracy. Mimo niepowodzenia w Spurs to dalej może być uznawany za dobrego szkoleniowca. Tak za czasów pracy w Brentford wypowiadał się o nim Pep Guardiola:
„To kwestia czasu, kiedy Frank trafi do dużego europejskiego klubu. Jestem dobry w kilku rzeczach, a jedna z nich to rozpoznanie umiejętności menedżera. To się wydarzy.”
Co zrobi Tottenham?
Nie można jednak pominąć pytania, czy ewentualne zwolnienie Thomasa Franka faktycznie rozwiąże problemy Tottenhamu. Spurs od lat zmagają się z podobnym schematem: wysokie oczekiwania, brak cierpliwości i szybkie rozstanie się z trenerami, którzy nie potrafią porozumieć się z zarządem. Od odejścia Mauricio Pochettino w klubie zostało zatrudnionych siedmiu nowych szkoleniowców. W tym kontekście Frank staje się kolejną twarzą systemowego kryzysu, a nie jego jedyną przyczyną. Bez jasnej strategii sportowej i spójnej polityki transferowej nawet najlepszy trener w Tottenhamie może podzielić los swoich poprzedników.
Relacja Thomasa Franka z Tottenhamem coraz bardziej przypomina toksyczny związek, w którym obie strony są już sobą wyraźnie zmęczone. Z jednej strony mamy trenera, który nie ukrywa frustracji i braku radości z pracy, z drugiej strony są kibice i klub, którzy oczekują natychmiastowych rezultatów. Jeśli Spurs zdecydują się na kolejną zmianę, stanie się to raczej symbolem desperacji niż nowego otwarcia. Prawdziwa odpowiedź na pytanie o przyszłość Tottenhamu nie leży wyłącznie w nazwisku szkoleniowca, lecz w tym, czy klub będzie wreszcie zarządzany z myślą o sukcesie sportowym.

More Stories
Metaloglobus, czyli outsider z pierwszym historycznym transferem.
Legia Warszawa rozpoczyna marsz w górę tabeli. Czy Marek Papszun okaże się odpowiedzią na problemy “Wojskowych”?
Becali o trenerze: Zawodnicy już go nie słuchają.