2026-03-11

Remis w portugalskim klasyku. Pietuszewski zakręcił Otamendim!

FC Porto zremisowało na wyjeździe 2:2 z Benficą. W legendarnym O Classico zabłysnął 17-letni Oskar Pietuszewski. Polski skrzydłowy zdobył gola na 2:0, efektownie pokonując Nicolasa Otamendiego i Anatolija Trubina.

Francesco Farioli posłał do boju od pierwszego gwizdka aż trzech naszych piłkarzy, Jana Bednarka, Jakuba Kiwiora oraz Oskara Pietuszewskiego. Było ryzyko, że tego pierwszego nie ujrzymy wcale na boisku, zważywszy na uraz, którego doznał w środowym meczu pucharowym ze Sportingiem (0:1). Obtłuczona kość żebrowa nie powstrzymała jednak reprezentanta Polski przed udziałem w O Classico. W 10 minucie Alan Varela posłał kapitalne podanie na dobieg dla Victora Froholda, który przebiegł pod samą bramkę Benfici. Duńczyk uderzył płasko, jednak Trubin wypluł piłkę z powrotem do Froholdta. Ten drugi raz się już nie pomylił i wyprowadził FC Porto na prowadzenie.

Pietuszewski zabłysnął na „Stadionie Światła”

Poza tym długo nie oglądaliśmy klarownych okazji na gola. Próbowali z dystansu Pietuszewski i Kiwior, lecz bezskutecznie. Nie oznacza to jednak, że kibice na Estadio da Luz się nudzili. Gospodarze jak i goście dynamicznie operowały piłką, budując akcje na szybkich podaniach. Benfica więcej czasu spędzała pod polem karnym rywala, a Porto upatrywało szansy w kontratakach. Ten kontrast idealnie pokazała sytuacja z 43 minuty. Benfica od dłuższej chwili próbowała się przebić przez defensywę, w końcu Vangelis Pavlidis stracił futbolówkę. Dopadł do niej Gabri Veiga, po czym posłał bajeczne długie podanie do osamotnionego Pietuszewskiego. Wychowanek Jagiellonii pobiegł kilkadziesiąt metrów, oszukał dryblingiem weterana, Nicolasa Otamendiego i wpakował piłkę do siatki! Do szatni FC Porto schodziło z dwubramkową przewagą.

Benfica nie zamierzała odpuścić Smokom, ale brakowało jej argumentów. Zamęt na skrzydłach tworzyli Andreas Schjelderup oraz Gianluca Prestianni, oddali odpowiednio 4 i 3 strzały, choć przez długi czas niewiele z tego wynikało. Na tle rozkręcającego się Pietuszewskiego z nabytą pewnością siebie po trafieniu na 2:0 czy potem jego zmiennika, Borji Sainza, skrzydłowi Benfiki wyglądali gorzej, ale to do 69 minuty. Wtedy wspomniany Norweg skutecznie dobił ładnie podkręcony strzał Dodiego Lukebakio, który wpadł w słupek. Benfica złapała kontakt i od tego momentu całkowicie zepchnęła liderów tabeli do obrony wyniku. Próbowali wciąż Lukebakio czy Barrenechea, lecz bez rezultatu.

Benfica bohatersko wyrównała z FC Porto

Gdy wydawało się pod koniec meczu, że na wyrównanie zabraknie im czasu, wtem wkroczyli dwaj zmiennicy. Franjo Ivanovic urwał się w 89 minucie na prawym skrzydle, wrzucił piłkę w pole karne niemal z linii końcowej, a do niej dopadł Leandro Barreiro. Nie upilnował go żaden z obrońców FC Porto, Benfica zatem doprowadziła do remisu w O Classico! Po tej bramce oszalał cały stadion, włącznie ze sztabami szkoleniowymi. Posypały się czerwone kartki, ale… na ławce Benfiki. Do szatni musiał zejść Nicolas Otamendi oraz Jose Mourinho po inwektywach skierowanych do sędziego. Do meczu arbiter doliczył przez te kłótnie aż 10 minut, ale nic więcej już na Estadio da Luz się nie wydarzyło i nastąpił podział punktów!

W obliczu remisu 2:2 Porto i Benfiki, a także sobotniego podziału punktów Sportingu CP oraz SC Bragi, czołówka Ligi Portugal zachowała status quo. Po tak ważnej kolejce, remisy grają jednak na korzyść liderującego Porto. Drużyna Fariolego ma 4 punkty przewagi nad Sportingiem i 7 oczek nad Benficą oraz brak bezpośrednich spotkań, więc stoi w dobrej pozycji przed ostatnimi dziewięcioma kolejkami ligowymi. Polskich defensorów nie jest łatwo pochwalić za to spotkanie. Choć przy akcjach bramkowych nie byli głównymi winowajcami, a i statystyki wybić mają solidne, to jednak dwa gole wpadły na ich konto. Oskar Pietuszewski za to już zbiera mnóstwo pochwał od portugalskich internautów i zapewne także jutrzejsze dzienniki poświęcą uwagę jego fenomenalnej, solowej akcji na 2:0 dla FC Porto. Cała ta trójka ma już na horyzoncie baraże o awans na Mistrzostwa Świata. Zanim jednak nastąpi przerwa reprezentacyjna, FC Porto czeka m.in. dwumecz w 1/8 finału Ligi Europy z VfB Stuttgart.