W poniedziałek w rumuńskiej Superlidze doszło do meczu na szczycie. Spotkanie nie porwało, FC Botosani zremisował z Rapidem Bukareszt 0:0, jednak sporo emocji wywołała niewykorzystana szansa Claudiu Petrili z 21. minuty. Napastnik stołecznego zespołu z kilku metrów, przez nikogo nieatakowany posłał piłkę obok bramki.

Rumuńska prasa widocznie nie ma ciekawszych tematów i od rana we wtorek odmienia nazwisko Petrila przez wszystkie przypadki. Sam zainteresowany żałował niewykorzystanej okazji, jednak nie robił z tego osobistej tragedii.
– Niestety, chyba się rozluźniłem i byłem zbyt pewny siebie, ze strzelę gola – opowiadał od razu po meczu. – Chcę przeprosić kolegów z drużyny, ponieważ wiem, że to był ważny moment meczu. Mam nadzieję, że nadrobimy to w następnym meczu. Najważniejsze, że utrzymaliśmy się na pierwszym miejscu. Przed nami kolejny mecz u siebie, który musimy wygrać. Od jutra będziemy myśleć tylko o nim – zadeklarował.
Rapid i Petrila odrobinę rozczarowali, lecz póki co nie mają powodów do paniki. Stołeczna drużyna przewodzi w tabeli, a 25-latek ma na koncie 3 gole i 4 asysty.

More Stories
Metaloglobus, czyli outsider z pierwszym historycznym transferem.
Legia Warszawa rozpoczyna marsz w górę tabeli. Czy Marek Papszun okaże się odpowiedzią na problemy “Wojskowych”?
Becali o trenerze: Zawodnicy już go nie słuchają.