2026-03-02

Pięciosetowy thriller! Bogdanka Luk Lublin lepsza od Stilonu

Zacięty mecz w lubelskiej hali Globus finalnie na korzyść gospodarzy. Bogdanka LUK Lublin pokonała 3:2 Cuprum Stilon Gorzów, choć goście sprawili Mistrzom Polski niemałe kłopoty. Wrażeń dostarczył pojedynek Chizoby i Wilfredo Leona, dwóch wybitnie tego dnia atakujących zawodników.

We wtorek Bogdanka Luk Lublin gładko wypunktowała rewelację tych rozgrywek, Indykpol AZS Olsztyn, na ich terenie. Drużyna prowadzona przez tandem przyjmujących Wilfredo Leon-Hilir Henno wygrała 3:1, a ci zawodnicy zdobyli odpowiednio 24 i 22 punkty! Również ten mecz obaj zaczęli bardzo ładnie, od 6 i 7 punktów w pierwszej partii. Reprezentant Polski wbijał raz za razem gwoździe z lewej flanki po skosie, zaś młody Francuz szukał co raz to bardziej niestandardowych zagrań. Lublinianie wygrywali 22:18, ale nieoczekiwanie wpędzili się jeszcze w tarapaty. Kamil Kwasowski oraz Chizoba szybko nadgonili stratę i doprowadzili do wymęczającej gry na przewagi. To Gorzowianie mieli piłkę setową, to gospodarze, ale finalnie wygrali Mistrzowie Polski po bloku Marcina Komendy 30:28.

Nieuchwytny Chizoba

Również drugi set zaczął się od kilkupunktowej przewagi Lublinian. Po serii mocnych zagrywek Wilfredo Leona było 12:8 na tablicy wyników. Przyjezdni doszli jednak do głosu znacznie szybciej, wyrównując już na 13:13. Kontrolę wtedy uzyskaną utrzymali do końca. Bogdanka Luk Lublin, nie pierwszy raz już w tym sezonie, nie umiała przeważyć rywala przez cały mecz. Dość powiedzieć, że tego wieczoru Lublinianie rozegrali już czternastego tie-breaka, uwzględniając wszystkie rozgrywki! Często punkt urywali im niżej notowani rywale, jak Ślepsk Malow Suwałki w zeszłą sobotę. Toteż i Gorzowianie nie mogli przejść obojętnie wobec falującego zespołu Stephana Antigi. Drugiego seta wygrali do 23, a na tym nie koniec.

Cuprum Stilon Gorzów również w tym tygodniu zdobył 3 punkty do ligowej tabeli. Były to niezwykle cenne oczka w walce o ligowy byt, gdyż zdobyte na terenie predententa do mistrzowskiego tytułu, Projektu Warszawa. Goście wygrali 3:0 dzięki równej, świetnej grze, którą możliwie najlepiej zaprezentowali i na hali Globus. Obok stale wybitnie punktującego Chizoby (aż 32 punkty w całym meczu!) i solidnego Kwasowskiego, przełamał się też w końcu Mathis Henno. W braterskim pojedynku lepszy był przyjmujący z Lublina, Hilir, w stosunku 17 zdobytych punktów do 9, ale i Mathis dołożył swoją cegiełkę do wyniku. To wszystko dało zespołowi Huberta Henno (ojca obu przyjmujących) komfortową sytuację na większość seta. Paropunktową przewagę zniwelował co prawda Wilfredo Leon, ale tym razem w boju na przewagi więcej zimnej krwi zachował Stilon. Mimo nawet zepsutego ataku Chizoby z otwartej pozycji, goście wygrali 30:28 i objęli prowadzenie w meczu.

Czwarty set był tym najbardziej wyrównanym w spotkaniu. Obie drużyny szły cios za cios, punkt za punkt. Impas przełamał dopiero Wilfredo Leon. Lider Bogdanki Luk zdobył dwa asy serwisowe z rzędu. Całościowo był też najlepszym zawodnikiem spotkania z aż 32 punktami i 54% skuteczności w ataku. Po paru dodatkowych atakach Malinowskiego, przy wyniku 24:19, nic nie miało już zagrozić gospodarzom. Wtedy jednak do pola serwisowego wszedł nie kto inny, jak Chizoba. Brazylijczyk sieknął trzy potężne zagrywki, w tym asa po niecelnym przyjęciu Leona. Zagrywkę przy stanie 24:23 jednak minimalnie chybił i tym samym doszło do tie-breaka. W nim swoje 5 minut miał Aleks Grozdanow. Aż pięć punktów zdobył bułgarski środkowy, w całym meczu zaś czternaście. To była już partia bez większej dramaturgii. Lublinianie wygrali ją do 11 i przypieczętowali kolejne ligowe zwycięstwo.

Bogdanka LUK Lublin trzyma kontakt

Trzecia wygrana w Pluslidze z rzędu to istotnie powód do dumy, zwłaszcza przy przedłużających się absencjach Sasaka i Gyimaha. W tej beczce miodu jest jednak łyżka dziegciu. Lublinianie do ligowej tabeli zainkasowali dwa punkty, podobnie jak tydzień temu ze Ślepskiem. W pięciu domowych spotkaniach w 2026 roku zdobyli łącznie tylko 5 punktów. W ligowej tabeli zajmują trzecie miejsce, ale z nie tak dużą przewagą nad Asseco Resovią oraz AZS Olsztyn. Marcin Komenda zdaje się jednak nie ulegać pesymistycznym tonom. „Każdy traci punkty. Mimo, że też tracimy, to dalej jesteśmy w czołówce. Taka ta liga, że teraz tylko Zawiercie nie gubi punktów od pewnego czasu. Wszystkie inne zespoły się mieszają, dzisiaj w Częstochowie też była wyrównana walka [3:1 dla Resovii]. To pokazuje, że nie da się przed wyjściem na mecz założyć, że będą 3 punkty. Szanujemy te 2 punkty i nieważne które to da miejsce, każda wygrana jest istotna.”
Choć Cuprum Stilon Gorzów przegrał to spotkanie, wcale nie ma powodów do wyjeżdżania z Lubelszczyzny ze spuszczonymi głowami, o czym libero, Szymon Gregorowicz: „Walczyliśmy i teraz na gorąco jest lekki niedosyt. Pierwszy set był na wyciągnięcie ręki, ale doceniamy to co żeśmy zrobili. Mieliśmy świadomość, że nasi rywale mają niesamowitą jakość na zagrywce, mogą zrobić tym elementem różnicę. Mimo to, uważam że nawet jak coś wpadało to jechaliśmy dalej. Lublin był po prostu odrobinę lepszy.” Drużyna z woj. lubuskiego ma już 24 punkty na koncie, o osiem więcej od ostatniego Norwidu Częstochowa. Matematycznie utrzymania w PlusLidze jeszcze to nie gwarantuje, ale ten cel jest z pewnością bardzo blisko. W przyszłym tygodniu Stilon uda się do Zawiercia, a po ostatnich występach nie można mu odmawiać szans.