Siyabonga Ngezana to od pewnego czasu czołowy obrońca rumuńskiej Superligi, dwukrotny mistrz kraju, w dodatku reprezentant RPA. W obecnym sezonie już nie prezentuje takiej pewności w defensywie i miewa problemy natury mentalnej. Przy okazji meczu FCSB z Farulem Konstanca dyskusja na temat jego postawy na boisku i poza nim rozgorzała na nowo.

W mediach krążyły ostatnio spekulacje na temat zachowania Ngezany po spotkaniu z Crveną Zvezdą Belgrad (0:1) w Lidze Europy. Jedyna bramka dla Serbów padła po błędzie reprezentanta RPA i zawodnika miała zaboleć krytyka kibiców po tym meczu. Potem, tłumacząc się zmęczeniem, odmówił wyjazdu na ligowy pojedynek z Farulem. W kadrze ostatecznie się znalazł, ale nie wystąpił.
Szkoleniowiec mistrzów Rumunii Elias Charalambous starał się na konferencji prasowej przed ligowym spotkaniem wyjaśnić całe zamieszanie i skupić uwagę mediów na sobie. – Trochę nagromadziło się u niego zmęczenia, ale to normalne – przekonywał Cypryjczyk dziennikarzy. – Gra mecz za meczem od 2 lat. Nie powinniśmy zrzucać całej presji ani całej winy na Ngezanę. Kiedy drużynie nie idzie dobrze, to przede wszystkim ja jestem winny. Powinniście winić mnie, a nie Ngezanę. Niesprawiedliwe jest stawianie go pod ścianą – podkreślił.
– Ngezana powiedział mi, że czuje się zmęczony, ale nie wiem skąd masz te informacje, bo rozmawiałem z nim osobiście – kontynuował trener. – Jeżeli rozmawiam z zawodnikiem, a on potem pojawia się w prasie, to zdecydowanie to jest problem – zastanawiał się szkoleniowiec.
Właściciel FCSB, krewki Gigi Becali przed spotkaniem z Farulem ostatecznie wygranym 2:1 przez jego zespół nie oszczędzał podopiecznego. Stwierdził nawet, że jako „człowiek z dziczy” pewnie zainteresował się białymi kobietami, mimo że Ngezana jest żonaty. Po zwycięskim meczu Becali nie miał już serca dłużej pastwić się nad obrońcą.
– Ngezana powiedział, że czuje się zmęczony – opowiadał w programie „Futbol Club” na antenie „Digi Sport”. – No dobrze, skoro czujesz się zmęczony. Oczywiście, że mi to przeszkadzało, ale teraz już mi to nie przeszkadza, bo wygraliśmy mecz. Brawa dla niego. Nie jestem zły. Denerwujesz się, jeśli masz kogoś na boisku. Jeśli nie masz kogoś, to denerwujesz się bez powodu. Teraz improwizowałem. On zagra (w kolejny meczu – red.) – uspokajał Becali.
Wcześniej mówiło się też o tym, że Ngezana źle znosi życie w Rumunii bez żony. Teraz jednak są już razem, więc jest szansa, że obrońca znowu będzie ostoją tylnej formacji FCSB.
Akurat kibice mistrza Rumunii nie będą mieli okazji się o tym przekonać, bowiem zawodnik wyjeżdża na Puchar Narodów Afryki.

More Stories
Metaloglobus, czyli outsider z pierwszym historycznym transferem.
Legia Warszawa rozpoczyna marsz w górę tabeli. Czy Marek Papszun okaże się odpowiedzią na problemy “Wojskowych”?
Becali o trenerze: Zawodnicy już go nie słuchają.