2026-02-04

MKS zaczyna nowy rok od wygranej! Lublinianki lepsze od Piotrcovii

Nowy rok przyniósł kilka interesujących spotkań w Orlen Superlidze Kobiet. Najciekawszym z nich wydawał się mecz w Lublinie. Szczypiornistki MKSu podejmowały u siebie Piotrcovię Piotrków Trybunalski. Stawka tego meczu była naprawdę duża- obie ekipy przed bezpośrednim pojedynkiem miały tyle samo punktów i walczyły o drugie miejsce w ligowej tabeli.

 

Pierwsza połowa pod dyktando gospodyń

Pierwszą bramkę w tym meczu zdobyły Lublinianki. Wynik już w pierwszej minucie otworzyła Serbka Sanja Radosavljević. Ekipa gości próbowała szybko odpowiedzieć, ale piłkę nogą odbiła Paulina Wdowiak. MKS nie wykorzystał tego od razu, ale i tak podwyższył na 2:0 za sprawą Marii Prieto O’Mullony. Chwilę potem kolejną paradą popisała się Wdowiak. Swoje szanse zmarnowały Joanna Andruszak i Patrycja Królikowska, a potem gospodynie zaprzepaściły kontrę. W piątej minucie nastąpiło przełamanie Piotrkowianek. Premierowego gola dla podopiecznych Horatiu Pasci zdobyła Oliwia Domagalska. Między słupkami przyjezdnych coraz lepiej poczynała sobie Karolina Sarnecka, co szybko przyniosło efekty. Ósma minuta przyniosła remis 3:3. Mimo tego zawodniczki MKSu wzięły się w garść. Po kilku akcjach było już 9:4.

Od tamtej pory trzymały dosyć bezpieczną przewagę, ale przez moment było gorąco. Różnica między obiema drużynami po ponad dwudziestu minutach gry oscylowała między dwoma a trzema golami. W Piotrcovii wybijającymi się postaciami były Romana Roszak, Joanna Gadzina i Oliwia Domagalska. Ta ostatnia trzymała swój zespół przy życiu w ważnych chwilach. Najpierw pokonała lubelską bramkarkę zaskakującym rzutem z biodra, a następnie znakomicie trafiła z drugiej linii przy sygnalizacji gry pasywnej. W kolejnej akcji na pograniczu pola karnego sfaulowana została Sylwia Matuszczyk, za co 2 minuty kary otrzymała Natalia Pankowska. Jednak ku zdziwieniu publiczności para sędziowska nie zdecydowała się na podyktowanie rzutu karnego, a Biało-Zielone straciły piłkę. Wtedy wydawało się, że przed piotrkowską ekipą otwiera się szansa na wyrównanie rywalizacji. Nic bardziej mylnego. Serię ich pomyłek bezlitośnie wykorzystały skrzydłowe MKSu. To dzięki Sanji Radosavljević i Adriannie Górnej dwudziestodwukrotne mistrzynie Polski mogły się cieszyć z prowadzenia 18:13 po pierwszej połowie. Mogło być ono jeszcze wyższe, lecz Górna pomyliła się w ostatniej kontrze.

 

Wyrównana gra w drugiej części meczu

Kolejne pół godziny gry znacznie lepiej zapoczątkowała Piotrcovia. Co prawda to MKS jako pierwszy trafił do siatki, ale pierwsze minuty drugiej połowy należały do teamu z Piotrkowa. Szczypiornistki z Lublina ewidentnie były zaskoczone agresywną grą w obronie rywalek, przez co nie zdobywały bramek. To z kolei czyniły Piotrkowianki, który zmniejszyły straty o połowę. Nie były jednak bezbłędne. Widać to było chociażby wtedy, gdy Joanna Gadzina… nie trafiła do pustej bramki z bliskiej odległości. To nieco pobudziło gospodynie, które przez okres kilku minut trzymały trzy bądź czterobramkową przewagę. Ponownie do głosu doszła Piotrcovia. Wszystko zaczęło się od dyskusyjnej kary dla Darii Przywary. Rzut z siedmiu metrów na bramkę zamieniła Roszak, po czym nastąpiła seria kilku nieskutecznych akcji. Przełamała ją drużyna z województwa Łódzkiego dzięki Gadzinie. Wówczas na tablicy widniał wynik 22:20 i znowu zaczęło się robić ciekawie. Niewielka różnica bramek ponownie podziałała na lublinianki niczym płachta na byka. Na około 10 minut przed końcem meczu było już 27:21.

Nie można było jednak mówić o spokoju. Świadczyć może o tym fakt, iż żółtą kartką za dyskusję ukarano Pawła Tetelewskiego, szkoleniowca MKSu. Po tym zdarzeniu szczypiornistki z Piotrkowa dały do zrozumienia, że jeszcze nie powiedziały ostatniego słowa w tej potyczce. Ponownie zrobiło się groźnie w 55 minucie, gdy Gadzina trafiła na 28:25 i odesłała Rosiak na ławkę kar. Przez kolejnych 180 sekund widzowie nie zobaczyli żadnych bramek. Na dwie minuty przed końcem meczu przed wielką szansą znowu stanęła Gadzina. To był ostatni dzwonek dla Piotrcovii, aby zachować jakiekolwiek szanse na wyrównanie. Niestety dla fanów Piotrkowianek, rzut filigranowej skrzydłowej w znakomitym stylu obroniła Caroline Martins. Ta interwencja portugalskiej golkiperki była jasnym sygnałem, że wszystko jest już rozstrzygnięte. Kropkę nad „i” postawiła Rosiak, choć wynik meczu na 29:26 wykorzystanym rzutem karnym ustaliła Roszak. Tytuł zawodniczki meczu przypadł Adriannie Górnej, prawej skrzydłowej MKSu.

 

MKS zgarnia trzy punkty i rzuca się w pościg za Zagłębiem

Biało-Zielone rozpoczęły 2026 rok z wysokiego „c”. Wygrana z Piotrkowiankami ma dla nich nieocenione znaczenie. Nie dość, że zrewanżowały się im za porażkę z pierwszej części sezonu, to jeszcze wskoczyły na drugie miejsce w ligowej tabeli. W niej nad lubelską drużyną znajduje się tylko Zagłębie Lubin. Miedziowe w bieżącej kampanii nie zaznały jeszcze goryczy porażki i mają aż 9 punktów przewagi nad Lubliniankami, choć należy uwzględnić to, że MKS ma do odrobienia jeden mecz. Bezpośrednie starcie między liderem i wiceliderem odbędzie się 14 stycznia na Hali Globus w Lublinie. Z całą pewnością będzie to gratka dla fanów żeńskiej piłki ręcznej z całej Polski.