Sezon jeszcze co prawda w Rumunii trwa, FCSB zachował szanse na puchary, jednak bieżące rozgrywki należy uznać za fatalne w wykonaniu aktualnego mistrza kraju. Zważywszy na to, że drużyna szybko odpadła z krajowego pucharu. Właściciel klubu Gigi Becali ma już kilka pomysłów na odbudowę drużyny. Pierwotnie mieliśmy tych pomysłów nie poznać, bowiem złożył on w mediach śluby milczenia. Cisza nie trwała jednak długo.

Już przed meczem z UTA Arad (4:2) było wiadomo, że FCSB nie wystąpi w play offach i o tytule może zapomnieć, jak i w ogóle o podium. Becali powiedział, że w związku z tym nie będzie już się w mediach wypowiadał. Dopóki jego drużyna nie wygra grupy spadkowej i zaraz później barażu o miejsce w Lidze Konferencji z trzecim lub czwartym klubem z grupy mistrzowskiej.
– Chciałbym przemówić jeszcze tylko raz, dopóki nie dostanę się do baraży – ogłosił w rozmowie z „Digi Sport”. – Żeby cały świat się dowiedział. Nie powiem już ani słowa o piłce nożnej. Nie będę już odpowiadał. Dobrze, zobaczycie. Tylko, kiedy zagram w barażach o Ligę Konferencji, jeśli zagram – zapowiedział.
Pan Becali szybko się rozmyślił i udzielił już kilku, jeśli nie kilkunastu wywiadów w ciągu kilku dni. Po ślubach milczenia, zaczęło się dzielenie z mediami złotymi pomysłami i zakrzywianie rzeczywistości. Właściciel FCSB stwierdził, że poprosi o pomoc swojego chrześniaka Mirela Radoia, byłego trenera Craiovy, z którym już miał okazję pracować przed laty i nie była to owocna współpraca przez ciągłe ingerowanie w jego obowiązki. Postanowił krewnego mianować dyrektorem generalnym, który miałby też doglądać treningów. Kłopot w tym, że krewny nie odbiera telefonu.
– Napisałem do niego SMS. Głupcze, nie odpowiadasz ojcu chrzestnemu, kiedy Cię potrzebuje? Nie odpowiada, nie chce – wyjawił w „Fanatiku”.
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Arad, zespół sklasyfikowany niżej, pokonany, więc znowu można snuć sny o potędze. Najpierw awans do Ligi Konferencji z grupy spadkowej, potem zakupy i za rok Liga Mistrzów.
– W tej chwili możemy zakwalifikować się do Ligi Konferencji – przypomniał. – Nadal mamy dobry współczynnik. W przyszłym roku możemy awansować do Ligi Mistrzów. Będziemy na szczycie w play offach. Punkt zerowy, to moment, gdy sięgasz dna. Nie dostaliśmy się jeszcze do dna. Nadal jesteśmy silni, bo zniszczyliśmy UTA, gdy było to konieczne, ale drużyna musi zostać wzmocniona. Tak będzie w przyszłym roku – oznajmił.
Łatwo to sobie wyobrazić. Siódmy zespół z Rumunii za rok w Champions League, z dyrektorem Radoim za sterami. W tym sezonie za silna dla „Ros-albastrii” była Shkendija Tetovo z Mecedonii, a mniej więcej na równi Inter d’Escaldes z Andory. Nikomu nie można jednak zabronić marzyć.

More Stories
Pogoń Grodzisk Mazowiecki z ważnym zwycięstwem u siebie. Relacja z meczu Pogoń Grodzisk Mazowiecki – Polonia Bytom.
Z cyklu godni obserwacji: Raul Oprut.
Gol, którego nie było.