Jastrzębski Węgiel zdeklasował Mistrzów Polski w Hali Globus! Zespół Andrzeja Kowala wygrał do zera z Bogdanką Luk Lublin, nie pozostawiając złudzeń w żadnym z setów.
Rozpędzeni Lublinianie byli oczywistym faworytem niedzielnego spotkania. Poza derbową wpadką, na którą wyszedł rezerwowy skład, zespół Stephana Antigi wygrał wszystkie pozostałe sześć spotkań, w tym finały Pucharu Polski oraz mecze Ligi Mistrzów z Knack Roeselare czy Galatasaray. W ligowej tabeli zaś utrzymywali się na pozycji lidera. Ich następnym przeciwnikiem był Jastrzębski Węgiel, który na ligową wygraną czekał już przeszło miesiąc. Tuż przed Bożym Narodzeniem zespół Andrzeja Kowala pokonał 3:1 Cuprum Stilon Gorzów, a potem przyszły porażki w Suwałkach, Warszawie i u siebie z ZAKSĄ.
Michał Gierżot poprowadził Jastrzębian
Ładne otwarcie zanotował Michał Gierżot, zdobywając pierwsze dwa punkty, najpierw po ataku, potem blokiem. Lublinianie szybko wyrównali wynik, ale trudno było im wyjść na trwałe prowadzenie. Goście mogli liczyć na genialnego Gierżota, ale również na jego partnera w przyjęciu, Nicolasa Szerszenia. W tej statystyce mieli wyraźnie lepsze wyniki od Mistrzów Polski. O ile Thales Hoss przyjmował ze skutecznością 56%, to Wachnik, Leon czy Henno mieli wyniki poniżej 40%. Na tym tle Szerszeń z 50% wynikiem oraz Maksymilian Granieczny z aż 57% skutecznych przyjęć wyglądają rewelacyjnie. Dla Graniecznego był to ważny powrót, gdyż właśnie w Lublinie na turnieju przedsezonowym ku pamięci Tomasza Wójtowicza złamał kość śródręcza prawej dłoni, co wykluczyło go z gry na parę miesięcy. Zdobyli też siedem asów serwisowych, a rywale tylko cztery. Jastrzębski Węgiel stopniowo zbudował kilkupunktową przewagę, a gdy nawet Daenan Gyimah, znany z niebotycznego wysoku, nie trafił ze środka przy stanie 20:15 dla gości, jęk zawodu lubelskich kibiców był słyszalny nawet w Jastrzębiu-Zdroju. Choć potem jeszcze były zrywy, jak ładny atak Wilfredo Leona z drugiej linii, jasne było, że Jastrzębianie zmierzają po setową wygraną. Ostatecznie seta skończył wcześniej nie tak widoczny Łukasz Kaczmarek atakiem po bloku, ustalając wynik na 25:21.
Wydawało się, że Lublinianie szybko wrócili z dalekiej podróży. Drugiego seta od świetnej serii zagrywek, okraszonej asem, zaczął Hilir Henno. Z nim w polu serwisowym Bogdanka LUK wyszła na prowadzenie 4:1, ale na nic to. Bogdanka LUK Lublin musiała się otrząsnąć i tak też stopniowo wyszła z tarapatów. Trzech przyjmujących: Hilir Henno, Jakub Wachnik i Wilfredo Leon zręcznie się uzupełniali w ataku pod nieobecność nominalnych atakujących. Doprowadzili do remisu 15:15, ale znowu przy próbie uzyskania komfortowej przewagi zabrakło im argumentów. Po paru minutach gry punkt za punkt, ponownie Jastrzębianie uciekli rywalom i tym razem nie dali się dogonić. Ducha w drużynę tchnąć miało wejście na zagrywkę Rafała Prokopczuka, ale już pierwsza jego próba zatrzymała się na siatce. Chwilę później Leon minimalnie nie trafił ataku po linii i finalnie Jastrzębski Węgiel znów wygrał partię do 21.
Jastrzębski Węgiel dał popis umiejętności
Jastrzębski Węgiel wciąż jednak nie pokazywał jeszcze pełni swoich umiejętności. Srebrny medalista olimpijski, Łukasz Kaczmarek, w końcu w trzecim secie przypomniał o sobie kibicom. Wziął na swe barki zdobywanie punktów na początku partii, czym wypracował dwupunktową przewagę (8:6). Powiększył ją dwukrotnie Benjamin Toniutti na zagrywce (12:8), choć miał nieco szczęścia. Jeden z serwisów Francuza zatrzymał się na taśmie, po czym spadł tuż przy linii, na połowie Bogdanki Luk. Prawdziwy koncert umiejętności zespołu Andrzeja Kowala był wciąż jednak przed nami. Choćby nawet Lublinianie chcieli ruszyć w pościg, to każda próba była torpedowana pod siatką przez blok to Kaczmarka, to Łukasza Usowicza. Ten drugi zdobył w meczu aż cztery punkty blokiem, co zawdzięcza fenomenalnemu ustawieniu. Zawsze był na odpowiedniej wysokości do rywala. Po jego dobrej serii zagrywek Jastrzębski Węgiel wygrywał już 19:12, a niedługo potem dwa asy z rzędu dołożył Anton Brehme. Finalnie spotkanie zakończył Łukasz Kaczmarek, nabijając blokującego Leona, przy stanie aż 25:16 dla gości!
MVP spotkania został wybrany Michał Gierżot, zdobywca 15 punktów dla przyjezdnych, w tym po jednym asie i bloku. Tak skomentował zaskakujący wynik spotkania: „Wykorzystaliśmy problemy Lublina, co nie zmienia faktu, że my zagraliśmy dziś bardzo dobrze. Pokazaliśmy, że PlusLiga równo stoi, że różnice umiejętności między drużynami są nieznaczne i trzeba być z każdym w formie, żeby wygrywać.”. Nie tylko Jastrzębski Węgiel zresztą sprawił psikusa faworytowi w ten weekend, ale również Barkom-Każany Lwów czy ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Ekipy te pokonały odpowiednio 3:2 PGE Projekt Warszawa oraz 3:1 Asseco Resovię. Zapytany przez nas o tę nieprzewidywalność Marcin Komenda, kapitan Bogdanki Luk Lublin, odpowiedział tak: „Jest wyrównany poziom ligi. Trzeba wspiąć się na wyżyny, żeby wygrać, co pokazał dzisiejszy mecz. Jastrzębski Węgiel przed meczem ósmy w tabeli, a dzisiaj nas zdeklasował w każdym elemencie. To pokazuje, że bez odpowiedniego podejścia do meczu, nie mówię że my nie podeszliśmy, ale przeciwnik może skarcić.” Czasu na analizowanie przyczyn porażki Luk nie ma zbyt wiele, gdyż już we wtorek gra u siebie z belgijskim Knack Roeselare. Zwycięstwo za 3 punkty dałoby już Mistrzom Polski pewne miejsce w 1/8 finału Ligi Mistrzów.
More Stories
Sensacja w Derbach Lubelszczyzny! InPost ChKS Chełm wygrał w Lublinie!
Bogdanka LUK Lublin wygrała, PGE Projekt skradł serca fanów
Gładka wygrana Bogdanki Luk Lublin w meczu na szczycie PlusLigi