W poniedziałkowym meczu Superligi pomiędzy Dinamem Bukareszt, a Unireą Slobozia nie było niespodzianki. Wygrał 1:0 zespół ze stolicy, jednak pewna sytuacja z 65. minuty wywołała sporo kontrowersji. Większości obserwatorów wydawało się bowiem, że pomocnik Unirei Nicolae Cernat zdobył gola, jednak sędziowie mieli odmienne zdanie.

Doświadczony zawodnik wykorzystał nieporozumienie między bramkarzem Dinama Alexandru Roscą, a obrońcą Kennedy Boatengiem, przejął piłkę i uderzył z dystansu. Golkiper gnał co tchu, wybił futbolówkę, jednak wydawało się, że zrobił to już zza linii. Arbiter bramki nie uznał, ale sytuacji już po gwizdku przyjrzeli się prowadzący program telewizyjny „Digi Sport Special”. Moderator Vali Moraru ewidentnie dowiódł na ekranie, że piłka przekroczyła całym obwodem linię bramkową.

Golkiper Rosca był jednak przekonany, że zareagował w porę. – Nie…nie, zachowałem spokój – relacjonował sytuację. – Kiedy tam się znalazłem, nie myślałem o golu. Wiedziałem, że go nie ma. Miałem tylko nadzieję, że nie mam problemu z kolanem – stwierdził zazwyczaj rezerwowy golkiper „Czerwonych Psów”.
Najwyraźniej w Rumunii nie każdy gol to gol.

Źródło: video „Digi Sport”.

More Stories
Konkurs plucia w Rumunii. Gwiazdor pod ostrzałem mediów.
Powrót Betclic 1 ligi – jak w nowym roku wygląda drużyna Znicza Pruszków?
Metaloglobus, czyli outsider z pierwszym historycznym transferem.