FC Porto wygrało 1:0 z Benficą w ćwierćfinale Pucharu Portugalii! Jedynego gola zdobył Jan Bednarek, który w żadnym aspekcie nie miał sobie tego wieczoru równych.
Przed tym hitowym spotkaniem FC Porto odbyło kilkudniowe zgrupowanie w Algarve, podczas którego do kadry Francesco Fariolego dołączyło dwóch nowych graczy, Thiago Silva i Oskar Pietuszewski. Brazylijczyk wystąpił w pierwszym składzie obok Jana Bednarka, wymuszając na Jakubie Kiwiorze przejście na lewą flankę. Wychowanek Jagiellonii Białystok z kolei całe spotkanie spędził na ławce rezerwowych. Benfica chciała z kolei jak najszybciej zapomnieć o wpadce w półfinale Pucharu Ligi, przegranym z Bragą. Przez pierwsze minuty narzuciła dominację w posiadaniu piłki, choć nie stworzyli klarownej sytuacji, w przeciwieństwie do Porto. Gabri Veiga wykonał w okolicach 15 minuty aż trzy rzuty rożne z rzędu i, jak powiedzenie mawia, do trzech razy sztuka. Tym razem Jan Bednarek urwał się spod krycia Leandro Barreiro i celnie główką uderzył na dalszy słupek do bramki Anatolija Trubina! Był to drugi gol reprezentanta Polski w biało-niebieskiej koszulce i zarazem drugi w Pucharze Portugalii
Objęcie prowadzenia dało Smokom wiatru w żagle, już po 3 minutach byli blisko jego podwyższenia. Po szybkiej wymianie podań z własnej tercji boiska z piłką znalazł się Victor Froholdt na 30 metrze. Duńczyk wypuścił wspomnianego Veigę, ten z ostrego kąta strzelił w Trubina, ale Froholdt zmarnował dobitkę. Benfica szukała swoich okazji, Amar Dedic pomylił się w 28 minucie nieznacznie zza pola karnego. Pod sam koniec połowy zabawił się z piłką Gianluca Prestianni, ale i jego plan spalił na panewce. Zespół Jose Mourinho wyraźnie osłabł względem pierwszego kwadransu. Najgroźniejszą sytuację reszty pierwszej połowy miało zresztą ponownie Porto, a dokładnie Borja Sainz. Hiszpan, którego potencjalnym następcą jest Pietuszewski, dostał w 39 minucie świetną piłkę od Samu Aghehowy, pobiegł na bramkę Trubinam, lecz strzelił po ziemi tuż obok słupka.
Bednarek najlepszym zawodnikiem FC Porto
Emocje piłkarzom obu drużyn udzielały się aż za bardzo. Zenit osiągnęły w doliczonym czasie gry pierwszej połowy, kiedy Samu Aghehowa szturchnął leżącego Dedica. Rozpoczęło to ostrą przepychankę piłkarzy, Vangelis Pavlidis powalił nawet Samu na ziemię, którą Fabio Verissimo musiał powstrzymać aż trzema żółtymi kartkami. Po przerwie tempo gry wyraźnie spadło. FC Porto wycofało się na własną połowę, z rzadka przeprowadzając kontrataki. Benfica musiała gonić wynik, ale nie stworzyła więcej okazji, niż Porto w pierwszej połowie. Blisko trafienia był w 60 minucie Tomas Araujo. Dostał piłkę kilkanaście metrów od bramki, ładnie ją podkręcił, ale przeleciała tuż obok bramki pół godziny. Najlepszą sytuację miał jednak pół godziny później Vangelis Pavlidis, którą koncertowo zmarnował. Andreas Schjelderup znalazł nieco przestrzeni na lewym skrzydle i wrzucił piłkę w pole karne do nieupilnowanego Pavlidisa. Grecki napastnik nie trafił jednak stopą w futbolówkę 3 metry od bramki gospodarzy. Z pewnością ta sytuacja będzie mu się śnić po nocach. Benfica mogła wtedy doprowadzić do dogrywki, a finalnie odpadła z Pucharu!
W obliczu aż 10-punktowej straty w lidze, Benfice uciekła być może ostatnia szansa na trofeum w tym sezonie. To jednak nie jest zmartwienie Jana Bednarka, który był dziś najlepszym zawodnikiem na boisku. Obok bramki może też zapisać na swoje konto 5 wybić, 2 przechwyty czy 70% wygranych pojedynków. W najbliższym czasie przed FC Porto dwa ważne mecze ligowe – wyjazd na trudny teren do Guimaraes, a tydzień później starcie z rewelacją rozgrywek, Gil Vicente. Pomiędzy tymi spotkaniami Smoki udadzą się jeszcze do Pilzna na mecz Ligi Europy z Viktorią. Być może szansę gry dostanie już Oskar Pietuszewski. Jego główny konkurent, Borja Sainz, zagrał dziś przeciętnie, ale zastąpił go w 62 minucie William Gomes.
Zdjęcie pochodzi z mediów społecznościowych FC Porto

More Stories
Metaloglobus, czyli outsider z pierwszym historycznym transferem.
Legia Warszawa rozpoczyna marsz w górę tabeli. Czy Marek Papszun okaże się odpowiedzią na problemy “Wojskowych”?
Becali o trenerze: Zawodnicy już go nie słuchają.