W niedzielny wieczór Manchester City podejmował u siebie londyńską Chelsea. Spotkanie zakończyło się podziałem punktów po bramkach Tijjaniego Reijndersa i Enzo Fernandeza.
Chelsea dobrze weszła w mecz, mimo kontroli posiadania piłki przez piłkarzy Pepa Guardioli goście nie dopuszczali „obywateli” do okazji podbramkowych. „The Blues” popisywali się dobrą organizacją gry w średnim pressingu. Po 20. minutach gry City wyprowadziło składny atak, Reijnders znalazł się z piłką pod bramką Chelsea, podał do Fodena, lecz ten chybił. W 36. minucie Bernardo Silva wbiegł z futbolówką z bocznego sektora boiska w pole karne Chelsea, oddał strzał, ale ponad bramką. Kilka akcji po tym Erling Haaland spróbował zaskoczyć Jorgensena uderzeniem ze skraju 16. metra, piłka odbiła się od nogi Chalobaha. Jorgensen sprawnie sparował strzał. Chwilę później Norweg ponownie strzelił na bramkę Chelsea, lecz futbolówka jedynie obiła słupek bramki „The Blues”. Manchester City poszedł za ciosem i w 42. minucie Reijnders wbiegł z drugiej linii w pole karne, przełożył piłkę obok spóźnionego Badiashile i lewą nogą oddał silny strzał przy krótkim słupku bramki Jorgensena. Stadion eksplodował, było 1-0.
Dreszczowiec w końcówce!
Oba zespoły w drugą część spotkania weszły dość zachowawczo, żadna ze stron nie wyrażała chęci do podjęcia wyraźnego ryzyka.
W 69. minucie Bernardo Silva otrzymał podanie w polu karnym londyńczyków, lecz w ostatniej chwili Jorrel Hato wybił piłkę. Trzy minuty później Chelsea wyprowadziła sprawny atak. Futbolówkę w polu karnym „obywateli” otrzymał Liam Delap, obrócił się z nią, ale swoim strzałem nie zdołał zaskoczyć Gianluigiego Donnarummy.
W 75. minucie Jeremy Doku zagrał długą piłkę na skrzydło do Phila Fodena, który dośrodkował ją w pole karne, lecz futbolówka została wybita na rzut rożny. Kilka akcji później Cole Palmer znalazł się z piłką pod bramką gospodarzy, zagrał do Delapa, a ten został przyblokowany przez Nathana Ake. Piłkę złapał Donnarumma. W doliczonym czasie gry Malo Gusto wstrzelił futbolówkę w pole karne podopiecznych Pepa Guardioli, a niekryty Enzo Fernandez wbił ją do siatki. Za sprawą tej fantastycznej akcji Chelsea doprowadziła do wyrównania, a rezultat nie uległ już zmianie.
Mimo tego, że Manchester City prezentował lepszą dynamikę gry i kontrolował przebieg meczu, nie zdołał pokonać Chelsea, która wykorzystała swój dobry moment. „Obywatele” tracą do pierwszego Arsenalu aż 6 punktów. Następny ligowy mecz zagrają z Brighton, natomiast „The Blues” czeka starcie z Fulham.
Grafika tytułowa: Twitter/X Premier League

More Stories
Metaloglobus, czyli outsider z pierwszym historycznym transferem.
Legia Warszawa rozpoczyna marsz w górę tabeli. Czy Marek Papszun okaże się odpowiedzią na problemy “Wojskowych”?
Becali o trenerze: Zawodnicy już go nie słuchają.