2026-03-22

Bogdanka LUK Lublin udanie zakończyła fazę zasadniczą!

Bogdanka LUK Lublin w dobrych nastrojach podejdzie do ćwierćfinałów PlusLigi oraz Ligi Mistrzów. Na finiszu ligowej fazy zasadniczej zespół Stephana Antigi pokonał 3:0 Steam Hemarpol Politechnikę Częstochowa, zapewniając sobie trzecie miejsce w tabeli przed fazą play-off. Do gry wrócił ciepło powitany Mikołaj Sawicki!

Mikołaj Sawicki wraca po niesłusznej banicji!

Przed ostatnim spotkaniem rundy zasadniczej, Bogdanka Luk Lublin miała dość klarowną sytuację. Zwycięstwo nad spadkowiczem, Steam Hemarpol Politechniką Częstochowa, zapewniało trzecie miejsce w tabeli, pozwalające uniknąć trudniejszych rywali w ćwierćfinale. Goście zaś przyjechali choć nieco osłodzić kibicom ten sezon, w którym sensacyjnie spadli z PlusLigi. Początek mieli obiecujący. Utrzymywali kontakt z faworytem, solidnie radzili sobie z mocnymi zagrywkami gospodarzy. Potem jednak uwidoczniły się braki w ofensywie, przez które Częstochowanie wygrali tylko 4 spotkania w tym sezonie ligowym. Bogdanka Luk Lublin szybko zbudowała dużą przewagę (21:14), dzięki czemu dała szansę na zagrywce Mikołajowi Sawickiemu. Zawodnik Bogdanki Luk był do początku marca zawieszony za doping, który miał wziąć w trakcie zeszłorocznych finałów PlusLigi, lecz wyszły na jaw błędy metodologiczne laboratorium. Tydzień temu tak się wypowiedział mediom: „Fizycznie czuję się dobrze, ale psychicznie muszę jeszcze trochę przepracować”. Polskiemu przyjmującemu z pewnością w tym pomogło potężne wsparcie od miejscowych fanów, a on sam posłał cztery bombowe serwisy. Jeden z nich okazał się asem, a Lublinianie finalnie wygrali 25:14.

Niebywałą dyspozycję udało się przełożyć na początek drugiego seta. Po blokach Hilira Henno i Aleksa Grozdanowa oraz asie Wilfredo Leona było już 5:1 na tablicy wyników. Politechnika Częstochowa dogoniła rywali przy stanie 9:8, ale okazało się to jedynie chwilową zadyszką Lublinian. Fatalne błędy popełnił Luciano De Cecco w rozegraniu, ikona argentyńskiej siatkówki przez wielu określana za największe rozczarowanie sezonu. Najbardziej kibicom zapadło w pamięć zbyt wysokie wystawienie piłki do Bartłomieja Lipińskiego, tak że ten zaliczył pusty przelot. Od wspomnianego stanu 9:8 goście zdobyli już tylko 5 punktów do końca partii! Świetnie pracował lubelski blok, zdobywając bezpośrednio aż 5 punktów i notując drugie tyle wybloków. Pochwalić trzeba jednak całą drużynę, w końcu wygranie seta do 13 w PlusLidze jest sztuką!

Częstochowianie bez argumentów

Częstochowianom udało się odblokować w bloku, czym zdobyli parę punktów na start. Zmiana rozgrywającego z De Cecco na Tomasza Kowalskiego również pomogła nawiązać bliższą równorzędnej batalię. Stopniowo podopieczni Stephana Antigi uciekali jednak od przeciwników, na co pracowali m.in. Hilir Henno z lewej flanki i Mateusz Malinowski z prawej. W tym secie zdobyli odpowiednio 7 i 4 punkty, a w całym meczu – 15 oraz 11. To właśnie francuski przyjmujący, z wynikiem aż 56% skuteczności w ataku i 62% w przyjęciu, został nagrodzony mianem MVP spotkania. Dobrą serią zagrywek podgonił Lublinian do 2 punktów różnicy Artur Sługocki, ale to było za mało. Finalnie mecz zakończył Daenan Gyimah atakiem z charakterystycznego wyskoku, ustalając wynik partii na 25:21 dla gospodarzy, a spotkania 3:0.

Obiektywy kamer skradł tego wieczoru swoim powrotem Mikołaj Sawicki, który na marginesie wchodził do pola serwisowego i w późniejszych setach. Trzeba jednak odnotować też powroty po kontuzjach Daenana Gyimaha oraz Kewina Sasaka. Ten drugi nie ukrywał satysfakcji z gry: „Tęskniłem za powrotem. Cieszę się, że udało się pomóc drużynie, zdobyć parę punktów. Mam nadzieję, że zdrowie będzie się już tylko polepszało.” Rundę zasadniczą Bogdanka Luk Lublin zakończyła jako trzecia drużyna w ligowej stawce, a przed nią kluczowy etap sezonu: „Teraz zaczyna się poważne granie i będą się liczyły tylko zwycięstwa. Mam nadzieję, że przede wszystkim dotrwamy w zdrowiu i że będziemy gotowi do walki na dwóch frontach. Mamy ambicje na Final Four Ligi Mistrzów i przejść ćwierćfinał w PlusLidze. Na najbliższe tygodnie to nasz główny plan.” Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa zakończyła tym spotkaniem ten bezsprzecznie rozczarowujący sezon. Frustracji takim zwieńczeniem nie ukrywał Tomasz Kowalski, rozgrywający gości: „Sytuacja nasza nie była łatwa. Bardzo ciężko jest się zebrać, gdy wiemy że sezon się skończył i nasze możliwości by wyjść z trudnej sytuacji również. Wyszliśmy dziś bardzo eksperymentalnym składem [bez m.in. Patrika Indry oraz Milada Ebadipoura] i to na pewno nie pomogło. Szkoda.”