2026-04-10

Hagi o Lucescu: Miał pasję, by naprawdę coś kochać.

W Rumunii trwa żałoba po odejściu legendarnego piłkarza i przede wszystkim trenera Mircei Lucescu. Na Stadionie Narodowym w Bukareszcie od środy osoby znane nie tylko ze świata piłki jak i te, które po prostu chcą oddać hołd zmarłemu, mogą odwiedzać trumnę z jego zwłokami. Nie brakowało emocjonalnych wystąpień zawierających słowa podziwu dla słynnego „Il Luce”. Na takie zdecydował się także człowiek, którego przedstawiać nie trzeba – Gheorghe Hagi.

61-latek nie ukrywał, że Lucescu był i jest dla niego inspiracją. Podziwia go za prawdziwe oddanie futbolowi do ostatnich chwil życia. W końcu na 12 dni przed śmiercią dowodził jeszcze drużyną narodową w meczu eliminacyjnym do mistrzostw świata z Turcją. – Smutny dzień – oznajmił słynny przed laty zawodnik przed ludźmi zgromadzonymi na stadionie. – Nauczyciel, który nauczył nas wszystkich co powinniśmy robić. Kiedy mówimy o Mircei, mówimy o człowieku, który nas zawsze uczył otwartości, bycia lepszym, odwagi, jak być takim jak on. Miał odwagę. Pasję, by naprawdę coś kochać. Tak, jak Mircea kochał tę pracę do ostatnich chwil. Jest przykładem dla nas wszystkich, a szczególnie dla mnie. Obdarzył mnie zaufaniem od najmłodszych lat i jestem mu za to wdzięczny.

Hagi stwierdził, że trener Lucescu go ukształtował i przekazał mu wiele cennych wskazówek, które postanowił w swoim życiu zastosować. – Najlepszą radę jaką od niego otrzymałem, było kochanie tego, co potrafimy robić najlepiej. Poświęcanie się swojej pracy. Tylko w ten sposób można osiągnąć szczyt. I oczywiście odwaga. Myślę, że to właśnie mam od czasu, gdy go poznałem. Odwagę do działania, odwagę do nauki i rozwoju. Smutek powinien trochę potrwać. Trzeba zacząć od nowa i stać się zwycięzcą. Takim jak on był jako piłkarz i trener – podkreślił być może przyszły sukcesor Lucescu w kadrze Rumunii.

Były gwiazdor Galatasaray przyznał, że to żegnany teraz przez cały kraj człowiek umożliwił mu dużą karierę swoim odważnym podejściem do futbolu. Hagi nie ukrywał, że stracił kogoś więcej niż trenera i motywatora. – Lucescu był dla Hagiego jak ojciec – ogłosił przed zebranymi. – Był dla mnie fundamentalny. Wychował mnie, wykształcił. Wszystko co osiągnąłem w życiu, zawdzięczam dwóm trenerom. Mircea przyjął mnie, gdy miałem 17 lat i miał odwagę przesunąć mnie bezpośrednio z juniorów do seniorskiej drużyny, omijając U21. Wpłynął na całą moją piłkarską ścieżkę. To oznacza poświęcenie do ostatniego dnia dla tego, co się kocha. Widziałem w nim człowieka, który do ostatniej chwili walczył z odwagą. Był prawdziwym nauczycielem – podkreślił Gheorghe Hagi.

W środę na Stadionie Narodowym zostały wystawione zwłoki Lucescu, wieczorem odbyło się nabożeństwo żałobne. W czwartek do godziny 20:00 osoby zainteresowane oddaniem mu hołdu mogą odwiedzać stołeczny obiekt.