Właściciel FCSB Gigi Becali do łatwych w obyciu nie należy. Potrafi swoich zawodników wynagrodzić, ale jak przekonuje „Gazeta Sporturilor”, także solidnie ich ukarać. Za różne przewinienia, m.in. dyskusje z sędziami czy otrzymane kartki w ciągu kilku tygodni piłkarze zapracowali łącznie na grzywny w wysokości 160 tysięcy euro.

Liderem niechlubnego rankingu jest napastnik Daniel Birligea, który do grzecznych chłopców z pewnością nie należy. Ponieważ każda kara została wyceniona przez Becaliego na 10 tysięcy euro, to reprezentacyjny snajper musi oddać już pracodawcy 40 tysięcy euro. Po 20 tysięcy euro mają z kolei zapłacić obrońcy Valentin Cretu oraz Alexandru Pantea. Pokaźne grono pozostałych zawodników mistrza Rumunii wypracowało po jednej grzywnie, a więc ich konta uszczuplą się o 10 tysięcy euro.
Osobną kategorię wykroczeń stworzył inny napastnik Denis Alibec, który po przyjściu latem ubiegłego roku zbyt często nie pojawia się na boisku. Zawodnik poddał się operacji bez zgody klubu i tutaj jego szef zastanawia się już nad podwojeniem wysokości kary. – Idziesz na operację… Potem dostaniesz 20 tysięcy euro grzywny – czytamy na łamach „Sport.ro”. – Zobaczymy ile możemy dać. Musisz zapytać lekarza, bo właśnie od tego mamy lekarza w drużynie.
Do tej pory dyscyplinowanie zawodników nie wyszło władzom FCSB na dobre, bowiem obrońcy tytułu zajmują dopiero 9. miejsce w tabeli Superligi. Przynajmniej do klubowej kasy wróciła pokaźna sumka.

More Stories
Metaloglobus, czyli outsider z pierwszym historycznym transferem.
Legia Warszawa rozpoczyna marsz w górę tabeli. Czy Marek Papszun okaże się odpowiedzią na problemy “Wojskowych”?
Becali o trenerze: Zawodnicy już go nie słuchają.