Gli Trampolini Giuseppe Dal Ben di Predazzo, fot. Manuguf, CC BY-SA 3.0 <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0>, via Wikimedia Commons
6 lutego rozpoczną się Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026. Zawody będą rozgrywane w Mediolanie i Cortina d’Ampezzo. W kombinacji norweskiej po raz kolejny zabraknie rywalizacji pań. Kiedy wreszcie kobiety doczekają się równego traktowania ze strony działaczy?
Kombinacja norweska – sport zimowy, który ma już niemal 150-letnią tradycję. Łączy w sobie skoki i biegi narciarskie. Jest popularna w Europie, Stanach Zjednoczonych oraz Japonii. Jako jedyna dyscyplina na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2026 nie będzie posiadać żadnej konkurencji kobiecej ani mieszanej.
Kobiety na Igrzyskach
Baron Pierre de Coubertin, twórca nowożytnych igrzysk olimpijskich, powiedział kiedyś, że udział kobiet w igrzyskach byłby niepraktyczny, nieinteresujący, nieestetyczny i niewłaściwy. Od tego czasu wiele się zmieniło. W 1900 roku w Paryżu – podczas drugiej edycji olimpijskich zmagań – kobiety po raz pierwszy wystąpiły na igrzyskach. Gdy w 1924 roku w Chamonix rozegrano zimowe IO wzięło w nich udział 11 (inne źródło podaje 13) kobiet, które startowały w łyżwiarstwie figurowym (konkurencji kobiet oraz konkurencji mieszanej). W 1991 – MKOL wprowadził wymóg, aby nowe dyscypliny uznawane za sport olimpijski obejmowały rywalizację zarówno w konkurencjach męskich, jak i kobiecych. Przepis ten nie objął jednak sportów już obecnych na olimpiadzie.
Na przykład skokach narciarskich pierwsze zawody kobiet na olimpiadzie rozegrano dopiero w 2018 roku podczas igrzysk w Soczi. Wcześniej w 2009 roku, przed igrzyskami w Vancouver dyskryminacja kobiet w tej dyscyplinie trafiła do Sądu Najwyższego Kolumbii Brytyjskiej, jednak niewiele to dało, ponieważ sąd stwierdził, że MKOL, jako organizacja międzynarodowa, nie podlega jego jurysdykcji.
Obecnie już w niemal wszystkich zimowych dyscyplinach występują zarówno kategorie męskie, jak i kobiece (w bobsleju jest nawet konkurencja monobów, w której rozgrywana jest jedynie rywalizacja kobiet, co stanowi dyskryminację w drugą stronę). Niechlubny wyjątek stanowi jednak kombinacja norweska.
Kobieca strona kombinacji norweskiej
Kombinacja norweska w ogóle dopiero od niedawna przewiduje rozgrywki pań. W sezonie 2017/18 po raz pierwszy rozegrano Puchar Kontynentalny Kobiet. Wygrała go Rosjanka Stiefanija Nadymowa. Problematyczna była mała liczba zawodniczek – w całym cyklu wystąpiło ich zaledwie 19. W kolejnych latach sytuacja uległa jednak poprawie. W sezonie 2018 / 2019 wzięło udział już 46 zawodniczek, a w późniejszych sezonach liczba ta z pewnymi wahaniami utrzymywała się na podobnym poziomie.
W 2020 roku zainaugurowano pierwszy w historii sezon Pucharu Świata Kobiet. Niestety z powodu pandemii rywalizację ograniczono do pojedynczego konkursu. Po zwycięstwo w nim sięgnęła Amerykanka Tara Geraghty-Moats. Na podium stanęły również Norweżka Gyda Westvold Hansen i Japonka Anju Nakamura, siostra skoczka narciarskiego Noakiego Nakamury.
W kolejnych latach cykl odbywał się już jednak normalnie. W sezonie 2024/25 Puchar Świata składał się z 14 imprez i wzięło w nim udział 46 zawodniczek. Tegoroczny kalendarz cyklu przewiduje aż 17 zawodów (ostatecznie będzie ich mniej, ponieważ odwołano dwie rundy planowane na ten weekend).
Kombinatorki norweskie dwukrotnie gościły też na Igrzyskach Olimpijskich Młodzieży. W 202o roku wygrała je Austriaczka Lisa Hirner, natomiast w 4 lata później na najwyższym stopniu podium stanęła Finka Minja Korhonen. W obu edycjach rozegrano też drużynowe zawody mieszane.
Dyskryminacja
Niestety. To co możliwe jest na zawodach młodzieżowych, wciąż pozostaje marzeń w przypadku głównych igrzysk. Mimo rozwoju kobiecych rozgrywek, na tegorocznych Igrzyskach Olimpijskich kombinacja norweska nadal pozostanie dyscypliną zarezerwowaną dla panów.
Zaistniałą sytuacją oburzona jest Nathalie Armbruster, zwyciężczyni zeszłorocznego Pucharu Świata. “Kiedy opowiada się o tym ludziom spoza świata sportu, dopiero wtedy widać, jak absurdalna jest ta sytuacja. Że w XXI wieku kobiety wciąż nie są traktowane na równi. To po prostu, i inaczej tego nie da się nazwać, wielka granda” – skomentowała na antenie niemieckiego Eurosportu.
Do sprawy odniosła się też polska zawodniczka Joanna Kil. “Według mnie głównym powodem jest to, że w Pucharze Świata nie startuje wystarczająco dużo dziewczyn. Kombinacja norweska mężczyzn na igrzyskach też była pod znakiem zapytania” – taką diagnozę możemy przeczytać na łamach onetu, który cytuje za Polską Agencja Prasową wypowiedź zawodniczki. “To dyskryminujące, że jednak mężczyźni wciąż mogą zdobyć tytuł mistrza olimpijskiego, a kobiety mogą się zadowolić jedynie tytułem mistrzyni świata. Program igrzysk jest ustalany dużo wcześniej i z góry wiedziałyśmy, że nie wystartujemy w 2026 roku. Walka toczy się o przyszłe igrzyska. Chcemy walczyć o równouprawnienie i przekonać działaczy”.
Co dalej?
Niestety kombinacja norweska nie jest popularnym sportem i w momencie, gdy nawet rywalizacja mężczyzn nie może być całkiem pewna swego miejsca na igrzyskach, walka o zawody kobiet może być dość ciężka. Mimo to należałoby jednak wymagać od MKOLu równego traktowania obu płci. Zwłaszcza, że pojawienie się kombinatorek norweskich na olimpiadzie mogłoby być dodatkowym impulsem do rozwoju dyscypliny, a na tym chyba powinno działaczom zależeć.
Za 4 lata Zimowe Igrzyska Olimpijskie odbędą się we Francuskich Alpach. Może wtedy wreszcie kombinatorki norweskie doczekają się swojej konkurencji.
Źródła informacji:
- Źródła:
- Wikipedia, wolna encyklopedia
- Sport.tvp.pl
- https://www.voanews.com/
- https://www.topendsports.com/
- https://assets.fis-ski.com/
- https://eurosport.tvn24.pl/
- https://przegladsportowy.onet.pl/

More Stories
Bayern Monachium w trybie dominacji
Thomas Frank i Tottenham. Kiedy nadejdzie koniec tej „hate-hate” relacji?
Klaudia Zwolińska wygrywa 91. Plebiscyt Przeglądu Sportowego!