PGE GiEK Skra Bełchatów sprawiła sporą niespodziankę w hali Globus! Zespół Krzysztofa Stelmacha jako pierwszy w tym sezonie pokonał mistrza, Bogdankę LUK Lublin, w stosunku 3:1! Fenomenalne spotkanie rozegrali Bartłomiej Lemański czy też Daniel Chitigoi.
Bogdanka LUK Lublin w tym sezonie jeszcze nie zaznała goryczy porażki. W lidze pokonała już siatkarzy z Częstochowy, Kędzierzyna-Koźla oraz Chełma, zaś w ostatnią środę wygrała mecz o Superpuchar Polski. Podopieczni Stephana Antigi pokonali Jastrzębski Węgiel w stosunku 3:1. Kolejnym rywalem na drodze do obrony tytułu mistrzowskiego była PGE GiEK Skra Bełchatów, która również może zaliczyć początek rozgrywek do udanych. Zespół Krzysztofa Stelmacha w ostatniej kolejce niespodziewanie pokonał ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle, a wcześniej byli też lepsi od Cuprum Stilonu Gorzów.
Mocne otwarcie Skry Bełchatów
Na początku pierwszego seta na prowadzenie wyszła Skra Bełchatów. Najlepiej rozpoczął spotkanie Daniel Chitigoi. Rumuński przyjmujący wywalczył 4 z pierwszych 5 punktów gości, a w całym spotkaniu zdobył ich aż 18! Chitgoi nie był jednak osamotniony w punktowaniu lubelskiego przyjęcia Gospodarze mieli w tym aspekcie duże problemy, często piłka przechodziła na drugą stronę niepilnowana, co Bełchatowianie skrzętnie wykorzystywali. W szczytowym momencie Skra Bełchatów wygrywała nawet 12:6. Niedługo później, na własne życzenie, zgubiła jednak połowę przewagi po prostych błędach w ustawieniu. Na więcej gospodarzom nie pozwolił jednak fenomenalny Bartłomiej Lemański. Ostatecznie Skra wygrała inauguracyjną partię do 20.
W drugim secie ponownie Skra Bełchatów wyszła na nieznaczne prowadzenie. Ułatwili im to sami gospodarze, psując zagrywki na potęgę. Błędy w polu serwisowym popełniali nawet Fynn McCarthy czy Wilfredo Leon. Goście wygrywali 12:8, ale szybko stan gry został wyrównany. Przy stanie 13:14, Lemański odbił piłkę na wysokości połowy Luku, przez co sędzia przyznał punkt gospodarzom. Bełchatowianie nie chcieli jednak przyjąć tego faktu. Kapitan Skry, Grzegorz Łomacz żarliwie dyskutował z sędzią i wymusił ponowną weryfikację wideo. Kamery były jednak bezwzględne. To mógł być moment przełomowy dla losów seta, jednak Skra wciąż utrzymywała wynik bliski remisowi. Obie drużyny szły łeb w łeb, aż finalnie o losach seta ostatecznie zaważyły dwie ostatnie akcje. Przy stanie 24:24 na zagrywkę w drużynie Skry wszedł Daniel Chitigoi. Rumun najpierw zdobył asa serwisowego, a potem kolejną mocną zagrywką na tyle rozproszył szeregi rywali, że sam po chwili zakończył partię atakiem z drugiej linii.
Mateusz Malinowski próbował uratować Mistrzów Polski
Bogdanka Luk Lublin nieoczekiwanie musiała gonić Skrę. Sposobem na uratowanie wygranej miała być zmiana na ataku. Mateusz Malinowski zastąpił Kewina Sasaka na parkiecie, co okazało się doskonałą decyzją. Partię rozpoczął od paru świetnych ataków po linii, potem zanotował serię zagrywek okraszoną asem. Bogdanka Luk Lublin prowadziła już 8:5, a 33-letni atakujący ani myślał się zatrzymywać. Ogółem w tym secie zdobył 5 punktów, drugie tyle dołożył Wilfredo Leon i Skra Bełchatów w tym jednym secie nie miała nic do powiedzenia. Co prawda nieco zahamował Lublinian Antoine Pothron serią zagrywek, ale i tak Luk Lublin wygrał seta do 19.
Wydawało się, że pomiędzy trzecim i czwartym setem Malinowski zgubił swoją zabójczą skuteczność. Dwie jego pierwsze próby ataku zostały skutecznie przez Skrę zablokowane, dzięki czemu prowadziła 3:0. Bełchatowianie powiększyli przewagę do 4 punktów w najlepszym momencie (11:7). W drugiej połowie seta Luk nadrobił jednak straty i na finiszu rozegrała się pasjonująca batalia. Nieubłaganie zbliżaliśmy się do końca kluczowej dla losów partii, a wciąż nikt nie wypracował większej przewagi. Napięcie było widoczne w szeregach obu drużyn, które na potęgę marnowały zagrywki. Przy stanie 23:22 dla gospodarzy, piłka po lekkim ataku Jacksona Younga zatrzymała się na taśmie. Kanadyjczyk szybko jednak odkupił winy celnym uderzeniem. Wydawało się, że Young może zostać bohaterem miejscowych kibiców, lecz minimalnie nie trafił zagrywki i był remis po 24. Ostatecznie dwa błędy Wilfredo Leona, przegrana piłka pod siatką z Arkadiuszem Żakietą oraz chybiony atak, zadecydowały o wyniku meczu. PGE GiEK Skra Bełchatów wygrała czwartego seta wynikiem 28:26, czym wprawiła w ekstazę grupę fanów, która przejechała za nią ponad 300 kilometrów!
MVP spotkania został zasłużenie Bartłomiej Lemański. Środkowy mierzący aż 217cm zdobył 13 punktów, w tym aż 4 bezpośrednio po zagrywce. W ataku zaś miał skuteczność 75%, najlepszą w drużynie gości. Lemański był liderem zespołu z Bełchatowa, ale trener Krzysztof Stelmach po meczu podkreślał rolę całego zespołu w sukcesie: „Drużyna pokazuje od pierwszego meczu, że jesteśmy na wysokim poziomie i naprawdę gramy dobrą siatkówkę. To, co zrobiliśmy w trakcie przygotowań przedsezonowych i teraz kontynuujemy w lidze. Fajna grupa, fajny sztab, tak się dogadujemy i tak łatwo to chyba przychodzi.”
To było trzecie zwycięstwo Skry w tych rozgrywkach Plusligi, dzięki czemu po 4 kolejkach plasuje się na czwartym miejscu w tabeli z dorobkiem 9 punktów. W przyszłą niedzielę znowu przyjedzie zagrać na Lubelszczyźnie, lecz tym razem przeciwko ChKS Chełm. Bogdanka LUK Lublin wciąż za to jest rytmie grania co 3 dni. W środę Mistrzowie Polski udadzą się na mecz do Zawiercia, a w niedzielę przed własną publicznością zmierzą się z Resovią.
Zdjęcie pochodzi od organizatora rozgrywek PlusLigi

More Stories
Jastrzębski Węgiel rozbił Bogdankę Luk na jej terenie
Sensacja w Derbach Lubelszczyzny! InPost ChKS Chełm wygrał w Lublinie!
Bogdanka LUK Lublin wygrała, PGE Projekt skradł serca fanów